Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 727 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Wybory 2009

środa, 23 września 2009 20:26
Jedną z najpiękniejszych zalet kultury wschodniej jest ambiwalentny stosunek do czasu. My mamy zegarki a oni mają czas. Tam nikt się nie śpieszy, na wszystko jest czas. To tłumaczy dlaczego miesiąc po wyborach w Afganistanie dalej niewiele wiemy o wynikach.
Niezależna Komisja Wyborcza (choć nie wiem czy tak ją można nazwać zważywszy na fakt, że jej przewodniczącym jeszcze niedawno był urzędnikiem Hamida Karzaja ogłosiła, że obecny prezydent otrzymał 54,6% głosów a jego główny przeciwnik były minister dyplomacji dr Abdullah Abdullah 27,7% głosów. Oczywiście nie są to ciągle ostateczne i pewne wyniki. Będą one znane gdy Niezależna Komisja Wyborczych Zażaleń nadzorowana przez ONZ rozpatrzy wszystkie wnioski i skargi a wpłynęło ich ponad tysiąc, głównie dotyczy to głosów oddanych na obecnego prezydenta, co może zmniejszyć ogłaszany ostatnio wynik i doprowadzić do drugiej tury wyborów. Obserwatorzy UE uważają, że trzeba by unieważnić ponad jedną czwartą głosów. Udział w drugiej turze byłby ujmą na honorze, według jego oponenta Abdullaha Abdullaha to jedyne honorowe i uczciwe rozwiązanie w związku z nieprawidłościami do których doszło w trakcie wyborów.
Jak wszystko w Afganistanie zorganizowanie drugiej tury to trudna sprawa. Zanim zostanie wszystko wyjaśnione zapewne nadejdzie listopad. Od końca października właściwie zaczyna się już zima co oznacza, że nie ma możliwości zorganizowania wyborów, bo cześć wiosek może zostać odcięta od miast i ludzie mogą nie móc się dostać do lokali wyborczych, co obniży i tak niską frekwencję. W pierwszej turze według oficjalnych źródeł wynosiła ona ok. 40%, według niezależnych obserwatorów 30 lub nawet 20%. Czekanie z wyborami do wiosny też nie wydaje się dobrym rozwiązaniem, bo nie wiadomo kto przez ten czas sprawował by władze w Afganistanie, co mogłoby grozić kryzysem oraz pogłębić i tak już trudną sytuacje polityczną. Innym rozwiązaniem jest pozostawienie decyzji o tym kto wygrał Wielkiej Radzie Plemiennej Starszyzny Afganistanu (Loja Dżirga - to narodowe zebranie notabli, wodzów plemiennych, przywódców religijnych, zwoływane w celu omówienia ważnych spraw, problemów czy reform istotnych dla narodu) moim zdaniem dałoby to możliwość, że prezydentem będzie człowiek akceptowany przez większość Afgańczyków.
(Źródło: W. Jagielski „Jak pogodzić dwóch Afgańczyków?", „Karzaj zwycięzcą w pierwszej turze" GW 2009)

a.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5004261,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

Trudne pytania

środa, 16 września 2009 18:11

Codziennie po otwarciu komputera pierwsze co robię to sprawdzam wieści ze świata i szukam nowych doniesień z Afganistanu. Codziennie czytam o kolejnych ofiarach wojny, o planach uczynienia kraju demokratycznego z miejsca, które nigdy takie nie było.

Ostatnio zaczęłam zastanawiać się o co w tym wszystkim chodzi?

Afganistan przed 1979 rokiem od niepamiętnych czasów był krajem plemiennym, animozje i walki miedzy plemionami trwały od zawsze, a mimo to ludzie żyli w zielonym pięknym i w sumie spokojnym kraju ciesząc się swoją tradycją i codziennymi sprawami. Potem weszło wojsko radzieckie próbując stworzyć kolejny kraj swoich wpływów i niszcząc co się da. Po wojsku radzieckim nadeszły rządy Talibów. Miało być dobrze, dopóki ci nie zaczęli wprowadzać restrykcyjnego prawa rządząc we własnym kraju za pomocą terroru i niszcząc to czego nie zdążyli zniszczyć sowieci. Większość ludzi była zmuszona opuścić swoje domy i uciekać do Pakistanu i Iranu w poszukiwaniu godnego życia. Nikogo na świecie to nie obchodziło, póki nie doszło do tragedii z 11 września 2001 a osoba za nią odpowiedzialna nie ukrywała się w Afganistanie, który odmówił wydania „gościa". Wtedy to świat zwrócił swoje oczy na rządy Talibów i postanowił prowadzić działania mające na celu znalezienie i zlikwidowanie siatki terrorystycznej oraz przywrócenie pokoju w kraju, działającym jak reszta zachodu w systemie demokratycznym.

Moim zdaniem problem leży w tym, że Afgańczycy co innego rozumieją pod  pojęciem porządku w swoim kraju. Dla zachodu aby kraj był cywilizowany, musi panować demokracja, rząd, prezydent. Tak jakby cały świat miał być skonstruowany wg jednego „właściwego" systemu.

Wojska koalicji są już w Afganistanie wystarczająco długo aby można było ocenić ich skuteczność. Czy coś się zmieniło? Miały być  tam w celu wyszkolenia profesjonalnej armii i policji afgańskiej oraz pomocy humanitarnej. Nie było mowy o wygraniu w Afganistanie, o czym teraz od jakiegoś czasu mówi się bez przerwy. Niby co ma być wygrane? Czy ktoś, kiedyś tam wygrał? Jak wyglądają realia?

Sytuacja jest coraz gorsza, wojsk coraz więcej. Żołnierze koalicji już dawno nie są postrzegani jako przyjaciele a jako kolejni okupanci, którzy więcej szkodzą niż pomagają. Na co nam taka pomoc?- pytają Afgańczycy. W kraju nie ma co jeść, korupcja sięga zenitu, najbardziej skorumpowana afgańska policja dostaje 3 razy więcej pieniędzy od Talibów niż żołdu. Ludzie są przestraszeni. Za skorzystanie z pomocy żołnierzy, którzy przywiozą czasem jakieś jedzenie czy leki mogą zapłacić życiem swoim i swojej rodziny. Talibowie przychodzą w nocy mordując i paląc całe wioski.

Jak żyć? Afgańczycy, którzy usłyszawszy, że w kraju teraz już będzie dobrze, bo rządy Talibów się skończyły powracali do domów, których w większości już nie było i teraz są zmuszeni mieszkać w obozach dla uchodźców w bardzo trudnych warunkach.

Nie znam odpowiedzi na pytanie jakie jest właściwe działanie, ale po paru latach nie trudno zauważyć, że dotychczasowe nie dają oczekiwanych rezultatów a zwiększanie liczby wojska nic nie daje.

Dzięki Bogu za organizacje pozarządowe, które budują, szkoły, kliniki, dowożą leki, żywność, opał, ubranie.

Czasem tak myślę co jeszcze można zrobić? Jestem wdzięczna Bogu za to, że jest parę osób, którym Bóg położył myśli o Afganistanie na sercu, za to że tak wielu odpowiada na nasze prośby o wsparcie, za to że ciągle mamy pomysły na nowe sposoby, aby pomagać ludziom w obozie dla uchodźców Borik Ob.

Jestem wdzięczna, że Bóg odpowiada na nasze comiesięczne posty i modlitwy o Afganistan. Ale o tym następnym razem.

anka

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4984917,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Ostatnio mało piszemy...

środa, 11 lutego 2009 23:24
Ostatnio mało piszemy, ale to nie znaczy że zapomnieliśmy o 
Afganistanie. Pamiętamy, modlimy się i mamy nadzieję, 
że nasz nowy projekt: "Kalendarz dla Afganistanu" 
uda się sfinalizować.
Pracujemy nad szatą graficzną, mamy wybrane zdjęcia, 
zbieramy pieniądze na druk.
Pozdrawiam Tomasz


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4220943,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

ale jak to ? naprawdę mogę się o nich modlić ?

sobota, 13 września 2008 16:56

Prosty człowiek w jeszcze prostszym miejscu?- to jednak możliwe. Co Ja mogę tam zobaczyć?, w czym mogę być pomocny?. Mniej więcej tak właśnie myślałem kiedy patrzyłem na mapę świata. Moja ciekawość została wkrótce zaspokojona. Pierwsze uczucie było warte dużo więcej niż potrafiłem sobie wyobrazić, przez chwilę myślałem że jestem kimś na ekranie telewizora a sam tak naprawdę siedzę przed nim i ogladam właśnie wiadomości. Lotnisko w Kabulu może przyprawić o dreszcze bo tak pamiętam dworzec PKP w moim mieście długo przed remontem inny zapach inni ludzie- patrzą, mówią coś -nic nie rozumiem a tak bardzo chcę wiedzieć właśnie w tej pierwszej chwili. Idziemy do samochodu mijamy ludzi i mam wrażenie że każdy chce tutaj ubić jakiś interes. Jedziemy, patrze na miasto, które niesie tak wiele historii, czuje teraz zapach tego miasta tak dokładnie, jest inny niż te które znam, nie gorszy czy lepszy poprostu inny. Jesteśmy na miejscu otwierają się wrota pilnie strzeżonej bramy i wchodzimy do budynku, który przez najbliższy tydzień bedzie naszym domem. Co powinienem lub jak powinienem się czuć ? jak obcy ? jak inny ? wręcz przeciwnie, mam wrażenie że jestem w domu, swoim domu, tym sprzed dwudziestu lat kiedy byłem dzieckiem, było tak bezpiecznie i dobrze. Właśnie tak widzę i czuję moje pierwsze chwile, ciepło i bezpiecznie. Przychodzi wieczór i zastanawiam się dopiero teraz, co dla mnie masz mój Boże ? jestem i czekam powiedz mi teraz, tydzień to nie jest długo i ja muszę to wiedzieć!. Mam setki pytań i wątpliwości w stosunku do samego siebie. Kolejne dni upewniają mnie że Ci którzy byli tu wcześniej nie przesadzali w swoich opowieściach bo, napewno to co widzę na ulicach to bardzo dużo brudu i zmęczonych ludzi. Patrzę na twarze i chciałbym wiedzieć co tak męczy tego gościa, może jesteś głodny lub coś Cię boli ,a ta Pani nic przecież nie widzę tylko ubranie nie widać nawet oczu pod nim . Czego nie widzę? nie widzę terrorystów na każdym rogu którzy stoją z "kałachami" i mierzą do mnie. Niestety taki obraz afganistanu ma wielu moich znajomych, może przez media lub opowieści innych ludzi bardzo łatwo gubimy prawdziwy obraz rzeczywistości, zapominając o tym jak ważne jest trzezwe i jasne spojrzenie. Zastanawiałem się dlaczego tak się dzieje? czy mamy już tak mało czasu że nie dostrzegamy tego co prawdziwe lub nie chcemy widzieć bo możemy dostrzec wołanie o pomoc i jak nie pomożemy to nasze sumienie zacznie pukać i wołac- mogłeś ale jest za pózno! nie jestem inny w tej materii ale teraz już widzę prawdę i nie uciekam, oswajam się z nią. Widzę też że nie jest za pózno na tę zmianę bo tak naprawdę nigdy nie jest za pózno, można zacząć zawsze -nawet teraz. Wyjazdy- miejsca gdzie SOZO działa zakładając kliniki, szkoły, to chwile kiedy nadzieja na zmiany dla ludzi w afganistanie staje się realna. Dotykam ścian, ziemi, chodzę i modlę się w myślach po cichuteńku abyś Ty dobry Boże dotykał tego czgo ja dotykam, jestem pewien że tak będzie, potrzebuję od Ciebie cudu i on już się dzieje. Właśnie wtedy już wiem co mogę zrobić teraz kiedy tu jestem, mogę modlić się o ludzi którzy tu żyją. Kolejna sprawa to dzieci, to właśnie dla nich te szkoły. Mam trzydzieści lat moi rówieśnicy tutaj to  rodzice tych dzieci ale zaraz, chwila przecież moi rówieśnicy to pokolenie zrodzone w czasie wojny i żyjące wojną przez wiele lat. Tak właśnie wygląda to wszystko z jednej strony proste miejsce w którym jezdzi się na osiołku w centrum miasta, gdzie dzień to jak walka o życie, decyduje instynkt a nie racjonalne spojrzenie na rzeczywistość, z drugiej jednak strony ciężko zrozumieć o co tak naprawdę chodzi i myślę że to wszystko ma swoje korzenie w historii tego narodu. Najważniejsze wniosek to właśnie MODLITWA to potrafimy wszyscy, czy to głośno, cicho, w myślach, módlmy się o afganistan Ja napewno będę, bo narazie nie mogę zrobić wiele więcej. Jestem też wdzięczny wszystkim którzy pomyśleli o mnie, że jestem odpowiednią osobą na taki wyjazd, teraz będę przekazywał wszędzie, historię ludzi którzy odzyskują nadzieję i potrzebują choćby odrobiny wsparcia. 

Pozdrawiam Robert 

                              



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3700588,trackback

komentarze (6) | dodaj komentarz

moich słów kilka

środa, 27 sierpnia 2008 22:42
było minęło. tydzień w Afganistanie już za mną. Grupowy wyjazd dziewięciu synów polskiej ziemi, należy zaliczyć do udanych. Pierwsze co zauważyłem, to brak wojsk amerykańskich na ulicach. Po przekazach telewizyjnych, można by myśleć, że w Kabulu trudno nie spotkać czołgów i marines, a tymczasem nic takiego. Przez cały nasz pobyt raz tylko widziałem opancerzone auto amerykańskiej armii. Kolejna obserwacja, to widok zwyczajnych ludzi, prowadzących codzienne życie. Otwarte niby sklepy i bazary, handlarze pre-paidami i policja pilnująca porządku to widok z okien samochodu, którym nas przerzucano z miejsca do miejsca. Wydawać by się mogło, że całkiem zwyczajne miasto. Co prawda wyniszczone, bez elektryczności i brudne, ale miasto. Zastanawiający z pewnością jest kompletny brak europejskich i amerykańskich cywilów na ulicach miasta. Najwidoczniej względy bezpieczeństwa, o których ciągle słyszeliśmy, nie obowiązują tylko nas. Bardzo ciekawie wygląda też ruch uliczny. Trudno dostrzec obowiązujące zasady ruch drogowego. Pasażerowie w bagażnikach i na dachach samochodów to normalka. Najważniejszy atrybut kierowców to klakson, który słychać wszędzie dookoła. Każdy jeździ jak i gdzie chce, może być pod prąda jeśli sytuacja tego wymaga. Ludzie wyglądają inaczej, ale prezentują się przyjaźnie. Ci, których poznaliśmy, okazali się bardzo otwarci i mili. Trudno pojąć w kilka dni kulturę wschodu, ale nie jest wcale tak obca jak mogłoby sie wydawać. To co dla mnie było dość niecodzienne, to męskie okazywanie uczuć. Spokrewnieni, albo przyjaźniący się faceci trzymają się za ręce, przytulają i co najciekawsze, wcale się z tym nie kryją.
To co jeszcze utkwiło mi w pamięci, to fakt, że modlitwa ma znaczenie. Niby banał, ale kiedy ktoś kto mieszka na końcu świata, mówi Ci, że Twoja modlitwa jest ważna, znaczy to, że to musi być prawda. To co każdy z nas może robić tam gdzie mieszka, okazuje się być najsilnieszym środkiem w tej wielkiej walce. Jeszcze jedna rzecz mnie zdziwiła. Człowiek myśli sobie, że kiedy jedzie w takie ciemne i zapuszczone miejsce, powinien zakasać rękawy i machać łopatą. Ogrom pracy do zrobienia nie pozwala siedzieć w miejscu. Niestety względy bezpieczeństwa przeważają i to co nam zostaje to obserwacja i niewielkie zaangażowanie. Zdumiewające jest jednak to, że dla Afgańczyków pojawienie się białego człowieka wsród nich, jest wielką sprawą. Nasza obecność pokazuje im, że świat o nich nie zapomniał.Świadczy o tym, że ktoś się o nich troszczy, ktoś chce być między nimi. Dziwna to rzecz. Zgraja dziewięciu pokręconych polaków, nie mogących zbyt wiele zrobić, jest światłem w tunelu dla narodu wracającego do życia. Skoro tak mówią, trzeba wierzyć, choć trudno to pojąć. Wielka to odpowiedzialność.
majkel

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3667313,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

 123  »

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  21 614 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Afganistan- historia, przezycia, fakty.

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 23.05.2011 17:00:09
  • autor: Dobromiła
  • treść: Bo¿e, to najl...

Lubię to